Nasze życie klauzurowe,

w Starym Bielsku na wzgórzu trzech Lipek stanowi wielką wartość dla Kościoła – niesie w sobie „głębokie powiązanie” z ewangelizacją. Promieniuje na cały świat. Takie przesłanie wpisane jest w serca mniszek od momentu, gdy wstępują do klauzury. Oczywiście zakony kontemplacyjne w Kościele różnią się charyzmatami, ale klauzura – w naszym wypadku klauzura papieska – jest odzwierciedleniem tej cennej myśli:

Kto staje się absolutną własnością Boga staje się też darem Bożym dla wszystkich (…)

Życie mniszek całkowicie i w pełni oddane Panu samo przez się jest głoszeniem Jego prymatu. Ma być też dla wszystkich znakiem, wezwaniem dla każdego, by odkrył w głębi własnego serca obecność Pana, Jego czułą bliskość, bo jak przypomina nam św. Augustyn, jesteśmy niespokojni dopóki nie spoczniemy w Bogu, właśnie w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Jak to wyraził pewien chasydzki rabin:

„Gdziekolwiek idę Ty, gdziekolwiek się zatrzymam Ty, tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze Ty! Gdy wszystko mi sprzyja, Ty! Gdy się boję, Ty! Tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze Ty! Niebo Ty, ziemia Ty, w górze Ty, blisko Ty, Gdziekolwiek się zwrócę, gdziekolwiek spojrzę, tylko Ty, wszędzie Ty, zawsze! Ty. TY, TY, TY”.

Miłość wlana do naszych serc przez Ducha Świętego (por Rz 5, 5) czyni nas uczestniczkami Chrystusowego dzieła Odkupienia; dla dobra wszystkich czyni owocnym nasze życie, a ono ma służyć przede wszystkim osiągnięciu miłości. Pan wszelkiego stworzenia jest Miłością i chce być miłowany w sposób wyłączny, absolutny; pragnie, by oblubienica była zawsze przy Nim. Bóg stęskniony człowieka, niemal szalejący z miłości do niego, poprzez klauzurę pokazuje wielki sens tej wyłącznej miłości. Klauzura staje się przestrzenią boskiego wybrania, przestrzenią boskiego szaleństwa.

Czy dzisiejszy człowiek potrafi to pojąć?

Nasz charyzmat w Kościele to bycie żywą pamiątką miłości Chrystusa Odkupiciela do każdego człowieka. Życie redemptorystek jest proste. Staramy się być miłością dla siebie nawzajem, modlimy się, pracujemy, spotykamy się z tymi, którzy do nas przychodzą, poszukując Boga czy chcąc powierzyć nam swoje troski i cierpienia. Nic wielkiego.