Warto przeczytać

 
 
„Autobiografia” napisana przez bł. Marię Celeste Crostarosa u schyłku jej życia zawiera wiele cennych informacji o naszej Założycielce. Przede wszystkim jednak jest opowieścią o powstaniu nowego Instytutu w Kościele – Zakonu Najświętszego Odkupiciela – o radościach i cierpieniach z tym związanych,  o roli św. Alfonsa w kształtowaniu tego Dzieła, o założeniu przez niego Zgromadzenia Redemptorystów. Książka stanowi też fascynujący opis zmagań duchowych  Marii Celeste, a dla nas wszystkich jest zachętą do wchodzenia na drogą modlitwy – zażyłego i serdecznego dialogu z  Bogiem, który miłuje i troszczy się o zbawienie każdego człowieka.
Homo Dei, Wydanie II,  Kraków 2007

___________________________________________________________

Powieść biograficzna -
"Ignacy Loyola, sam i na piechotę" ,WAM 2017 (wznowienie)
José Ignacio Tellechea Idígoras (1928 – 2008) Hiszpan wywodzący się podobnie jak św. Ignacy Loyola z protonarodu Basków. Kierownik katedry historii na Papieskim Uniwersytecie w Salamance (1963 – 1999), uznany biografista i humanista wyróżniony za całokształt pracy nagrodą Manuela Lekuony (2001). Jego opowieść o św. Ignacym Loyoli jest nie tylko wiarygodna faktograficznie, gdzie bibliografią dystansuje dotychczasowych autorów, ale ukazuje świętego jak zwykłego człowieka, pozbawionego barokowych ozdobników. W prosty, ale zarazem barwny i niepozbawiony niejednokrotnie poczucia humoru sposób maluje postać, która łamie wszelkie stereotypy i skojarzenia, jakie często towarzyszą temu świętemu. I to jest prawdopodobnie najbardziej fascynujące w tej książce, że dzięki niej możemy spotkać żywego człowieka, Iñigo, który  z pełnego marzeń i wielkich aspiracji rycerza o niewybrednym podejściu do obyczajów i moralności stał się wielkim świętym Ignacym Loyolą oddziałowującym nie tylko na przełomie XV/XVI, ale także dziś, czego niezachwianym dowodem są rzesze ludzi, które przez pięć wieków, żyły i żyją jego duchowością. Przede wszystkim dzięki praktyce tzw. ćwiczeń ignacjańskich – życiowej i duchowej drogi Świętego, który spotkał i dotknął na drodze swojego połamanego życia żywego Boga, a potem opracował metodę rozeznawania i prowadzenia ludzi do doświadczenia, które było także jego udziałem. Święty chciał, aby jak najwięcej ludzi porzuciło jałowe, kręte drogi pozbawione Bożej obecności, a odnalazło prawdziwy sens życia, jego kierunek i odniesienie, jakim jest Chrystus, dlatego stał się jezuitą i założył Towarzystwo Jezusowe, męski zakon apostolski, który po dziś dzień kontynuuje dzieło swojego duchowego Ojca i Założyciela.

_______________________________________________________

W numerze dziesiątym Zeszytu Crostarozjańskiego znajdziemy materiały związane z beatyfikacją bł. Marii Celeste i ciekawe artykuły: ojca Alfonso Amarante (CSsR) – Maria Celeste Crostarosa – Elementy biograficzne (Bardzo ciekawe ujęcie obrazu biograficznego  Marii Celeste. Autor artykułu,  profesor Akademii Alfonsjańskiej, studiował między innymi historię Kościoła, dlatego przestawia też kontekst społeczny i kulturowy.  Ojciec Amarante podkreśla bardziej dokumenty biograficzne, unikając interpretacji wydarzeń, które naznaczyły życie i dzieło błogosławionej),ojca Luigi Boriello –– Doświadczenie mistyczne Marii Celeste Crostarosa ( Karmelita bosy,  profesor mistyki i duchowości na Papieskim „Teresianum” w Rzymie oraz konsultor Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych przedstawia środowisko duchowo- historyczne XVIII wieku i doświadczenie mistyczno-oblubielńcze bł. Marii Celeste) i księdza Franciszka Asti  – Życie mistyczne Marii Celeste Crostarosa (profesor teologii, konsultor Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych i współpracownik Papieskiej Akademii Teologicznej na Watykanie wspomina w artykule o modlitwie kontemplacyjnej Błogosławionej i zastanawia się czy jej mistyka była oblubieńczą czy istotową. W jej zapisach – jak stwierdza autor - widać mocne i nieustanne łączenie doświadczenia Boga z konkretnym życiem).  Do dziesiątego numeru została dołączona także litania do Bł. Marii Celeste oraz Akatyst.

______________________________________________________

Antoni Kępiński – Gra z czasem – Portret genialnego psychiatry
Autor:  Krystyna Rożnowska,  wyd. WAM 2018
Książka o wybitnym Człowieku. Prof. Bogdan de Barbaro napisał w Przedmowie, że czytając prace  napisane przez prof. Kępińskiego czy zagłębiając się  w szczegóły jego życiorysu   mamy świadomość, że obcujemy z Kimś niezwykłym. Warto uczyć się od niego patrzenia na człowieka, myślę, że nie tylko chorego. Pan Profesor był człowiekiem wierzącym, choć nigdy nie afiszował się ze swoimi przekonaniami religijnymi. Był mistrzem w poznawaniu drugiego człowieka, spotkanie z nim traktował jak misterium… Książka składa się z trzech części. Pierwsza opowiada o  jego życiu, druga o książkach, które napisał i wydal przed samą śmiercią i wreszcie trzecia część to świadectwa ludzi, dzięki którym możemy go poznać w różnych sytuacjach życiowych.
Zafascynowało mnie, redemptorystkę, jego podejście do człowieka, jego głęboki humanizm. Ks.Arkadiusz Paśnik, który podziwiał profesora, napisał w swojej autobiograficznej książce "Dar", że  nie może się nadziwić, że można stworzyć  z człowiekiem, którego się nie znało, z którym nie zamieniło się jednego słowa, tak mocną więź.

______________________________________________________

Kolejny  już jedenasty Zeszyt krostarozjański zaprasza nas do zapoznania z serią wspaniałych artykułów.
Ojciec E. Lage - "Wejść w upokorzenia Słowa (na podstawie Ogródka -dzieła naszej Założycielki)"
S. Kazimiera Kut - "Kontemplacja Jezusa Dobrego Pasterza z bł. Maria Celeste" - to tłumaczenie kilku medytacji nad Ewangelią według św. Jana.
O. Vincenzo La Mendola zaznacza, że pozytywny i i optymistyczny obraz Zbawiciela i Odkupiciela oraz żywe doświadczenie opisane w Autobiografii przez Matkę Celeste antycypuje to, co znalazło się w przesłaniu papieża Franciszka na Nadzyczajny Jubileusz Miłosierdzia.
Inny redemptorysta O. Dennis J. Billy stwierdza, że Kościół , dzięki świadectwu Marii Celeste staje się bogatszy, co wykazuje poddając analizie pięć modeli, które służą do interpretacji ducha podwójngo Instytutu.
S. Ewa Klaczak zaprasza do zapoznania się z postacią Serafiny z Capri - Sługi Bożej, reformatorki Karmelu, w którym Maria Celeste rozpoczynała swoje życie zakonne.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jean Guitton - PORTRET MARTY ROBIN, Wyd. Esprit
Mówi się o niej, że wywarła ogromny wpływ na odrodzenie życia duchowego we Francji w XX wieku. Była osoba niezwykłą, mistyczką - stygmatyczką. Filozof Jan Guitton odkrywa przed nami jej fenomen, ukazując ją zupełnie w innym świetle. Gdy pisał tę ksiązkę zarzucano mu, że nie będzie ona zgodna  z duchem Soboru Watykańśkiego II. W zetknięciu z Martą Robin to, co wydawało się przestrzałe, okazuje się niezwykle aktualne. Kochająca Boga, Maryję i ludzi Marta Robin przywraca wiarę w najprostsze prawdy Ewangelii. Francuska wieśniaczka otwarta na spotkania z ludźmi, często także niewierzącymi, która przez wiele lat nie przyjęła żadnego pokarmu, żadnego napoju, która otrzymała stygmaty i w każdy piątek cierpiała bóle Chrystusowej Męki, założyła na świecie kilkadziesiąt ognisk miłości.
Jan Guitton kończy książkę przytaczając słowa francuskiego egzystencjalisty Sartre'a, który mawiał, że życie jest bezużyteczną męką. Przez to stwierdzenie pozwolił on, autorowi książki uchwycić istotę Marty. Męka Marty Robin była bowiem męką użyteczną.

_______________________________________________________________

Jan Dobraczyński - NAJEŹDŹCY

 
To chyba jedna z niewielu powieści napisanych przez polskiego autora ukazujących II wojnę światową przede wszystkim oczyma niemieckich bohaterów. Jan Dobraczyński pisał tę książkę podczas wojny (przez 6 lat – jak doczytałam we wstępie, od 1940 roku do 1946 roku), ale udział w działaniach wojennych nie przeszkodził mu w ukazaniu żołnierzy z przeciwnej strony konfliktu jako zwyczajnych młodych ludzi, wciągniętych w te straszne wydarzenia, zwiedzionych wprawdzie nieludzką ideologią, lecz usiłujących odnaleźć w życiu własną drogę. Młodzi ludzie walczą (niektórzy giną) na wszystkich frontach tej wojny, klęski, które spotykają na kolejnych etapach zawieruchy wojennej, zmieniają ich przekonania na temat wyższości niemieckiej rasy, moralnego prawa Niemców do mordowania przeciwników i eksterminowania innych narodów.
 
Spodobał mi się sposób, w jaki autor łączy poszczególne wątki i splata losy bohaterów. Książka zaprasza do głębokiej refleksji o człowieczeństwie, o władzy, o miłości. Jest dość obszerna  i momentami ciężko jest przebrnąć przez dyskusje, które toczą między sobą ci młodzi ludzi. Wydają się trochę za bardzo przeintelektualizowane. Na polu walki bohaterowie poruszają bowiem tematy tak podniosłe, jakby spotkali w jakimś  uniwersyteckim klubie dyskusyjnym. Wiele jest jednak na stronach tej powieści ciekawych wypowiedzi, a im bliżej końca tym mocniejszy staje się obraz brutalnej, wojennej rzeczywistości z perspektywy kogoś, kto przegrywa.
Powieść napisana jest lekko, sylwetki bohaterów bardzo wyraźne, strona psychologiczna  dobrze dopracowana. Są tam też rozmowy na temat wiary, pytania stawiane przez Niemca - Polce, które w danym kontekście wstrząsają do głębi: no bo jak w obliczu tego wszystkiego, co się dzieło można wybaczyć?
Nie ma tu miejsca na "zbiegi okoliczności", wszystko  jest przemyślane. Jest to literatura z wyższej półki, co mnie nie dziwi, bo książki tego samego autora: „Listy Nikodema” czy „Cień Ojca” to piękne książki.
Powieść pisana w  dramatycznych okolicznościach wojny przez Dobraczyńskiego - żołnierza AK, została wycofana w latach stalinowskich. Autor postawił sobie w niej rzeczywiście karkołomne wręcz zadanie – zrozumieć Niemców, gdzie słowo „zrozumieć” znaczy zawsze w jakimś stopniu „uznać rację”. Żeby jednak zrozumieć Niemców w latach 40-tych trzeba było być albo kolaborantem albo jakimś wizjonerem, szaleńcem, a  więc człowiekiem myślącym  całkowicie inaczej.
Wydaje mi się, że  książka tego pisarza mogła utorować drogę pełnym wielkoduszności słowom biskupów polskich ze słynnego Orędzia z roku 1965 – „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” . Jako motto nosi bowiem słowa Modlitwy Pańskiej: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…”
Na zakończenie wypada podkreślić, że o czymkolwiek Jan Dobraczyński pisał, to w centrum tego pisania był zawsze człowiek i jego los. Dlatego Dobraczyńskiego wciąż warto czytać, bo na pewno ma on wiele do przekazania także nam, żyjącym dzisiaj. Na miłości dwojga ludzi zbudować można wiele, mówi Herbert w rozmowie z księdzem, a ten odpowiada mu: można, ale wówczas gdy służy ona na podbudowę do rzeczy największych, bo prawdziwa miłość  (ta zanurzona w Bogu) potrafi wszystko obalić i przezwyciężyć wszystkie zapory. „Miłość nie pamięta złego” przypomina nam św. Paweł.