Przyjaźń w życiu błogosławionej Marii Celeste Crostarosy

Wstęp

Człowiek nie idzie do nieba w samotności. Kiedy patrzymy na żywoty świętych i błogosławionych, zdarza się, że ulegamy iluzji, że ich droga do doskonałości była samotnym heroizmem, odcięciem się od świata i relacji. Nic bardziej mylnego. Prawdziwa chrześcijańska świętość rodzi się, dojrzewa i sprawdza w relacji z drugim człowiekiem. Świadectwem tego jest życie błogosławionej Marii Celeste Crostarosy, założycielki Zakonu Najświętszego Odkupiciela (Sióstr Redemptorystek).

Maria Celeste była wielką mistyczką, kobietą o niezwykłej sile ducha, ale też osobą o wrażliwym sercu, która w swoim życiu doświadczyła daru głębokiej, duchowej przyjaźni. Przyjaźń ta miała różne oblicza: z rodzoną siostrą Urszulą łączyły ją więzy krwi i jedność ducha, ze św. Alfonsem wypływali razem na głębię, słuchając tego, co Pan chce im przekazać, a z Gerardem, młodym, prostym bratem zakonnym doświadczała mistycznego pokrewieństwa dusz.  Chcemy przyjrzeć się tym trzem relacjom, bo one pokazuję nam, że przyjaźń w życiu zakonnym i mistycznym nie jest przeszkodą w miłowaniu Boga, ale jest Jego darem i narzędziem w realizacji Bożych planów.

Siostra Illuminata (Urszula Crostarosa) – Więzy krwi i oparcie w trudnościach.

Zanim Maria Celeste (wtedy jeszcze Julia) poznała wielkich świętych Kościoła, jej pierwszą i najbliższą towarzyszką była rodzona siostra, Urszula. Razem wstąpiły do klasztoru karmelitańskiego w Marigliano, a po jego likwidacji, razem udały się do Scali, by tam wejść w szeregi sióstr wizytek. Urszula przyjęła w zakonie imię Maria Illuminata.

Relacja z siostrą Illuminatą to niezwykle wzruszający, ludzki, a zarazem głęboko nadprzyrodzony wątek w życiu Błogosławionej. Kiedy Maria Celeste zaczęła doświadczać niezwykłych wizji dotyczących nowego zakonu i nowej reguły, spotkała się z niezrozumieniem, a nawet jawną wrogością ze strony otoczenia – w tym spowiedników i części współsióstr. W tym najtrudniejszym okresie to właśnie siostra Illuminata stała przy niej jak niezłomny filar.T o nie była tylko ślepa siostrzana miłość. Illuminata, znając Julię od dziecka, była tą , która widziała ją z bliska, patrzyła na nią od dzieciństwa, była też od niej o 8 lat starsza. Widziała jej pokorę, jej cierpienie i autentyczność. Kiedy w 1733 roku Maria Celeste została zmuszona do opuszczenia klasztoru w Scali, siostra Illuminata podjęła heroiczną decyzję – odeszła razem z nią, dzieląc los wygnania, niepewność jutra i ubóstwo. Wspólnie, ramię w ramię, budowały później nowy klasztor w Foggii. Przyjaźń z siostrą Illuminatą uczy nas, jak ważne w życiu duchowym jest posiadanie kogoś, kto zna nas „od podszewki”, nie ocenia, ale trwa przy nas w momentach kryzysu. Dla Marii Celeste Urszula była ludzkim ramieniem Boga, na którym mogła się oprzeć, gdy cały świat zdawał się, być przeciwko niej.

Święty Alfons Maria de Liguori – wspólny charyzmat i trudna miłość w prawdzie

Relacja Marii Celeste ze świętym Alfonsem Liguori to jeden z najbardziej fascynujących i dynamicznych rozdziałów w historii osiemnastowiecznej duchowości. Nie była to przyjaźń łatwa, sielankowa czy wolna od napięć. Była to współpraca dwóch genialnych i silnych osobowości, które Bóg postawił na swojej drodze, by wspólnie wydać na świat nowe dzieło w Kościele.

Kiedy młody, genialny adwokat i gorliwy kapłan, Alfons Liguori, przybył do Scali w 1730 roku, przeżywał czas duchowego szukania. To tam spotkał Marię Celeste. Ona, skromna zakonnica, przekazała mu to, co usłyszała w sercu od Boga – wizję nowego zgromadzenia misjonarzy, którzy mieli iść do najbardziej opuszczonych. Alfons początkowo podchodził do tego z wielką ostrożnością, jednak badając jej pisma i rozmawiając z nią, rozpoznał w jej słowach autentyczny głos Ducha Świętego. Można powiedzieć, że Maria Celeste zainspirowała Alfonsa do tego wielkiego kroku.

Ich przyjaźń była oparta na bezgranicznym szacunku dla Bożego działania w drugim człowieku. Kiedy jednak doszło do sporów wokół ostatecznego kształtu reguły oraz trudnych wydarzeń w Scali, drogi tych dwojga formalnie się rozeszły. Maria Celeste musiała opuścić klasztor. Choć ludzkie więzi zostały wystawione na bolesną próbę, ich duchowa jedność nigdy nie wygasła. Do końca życia szanowali się nawzajem, a Alfons po latach wielokrotnie wyrażał się o niej z najwyższym uznaniem. Ta relacja uczy nas, że święta przyjaźń nie polega na ciągłym kompromisie i braku konfliktów, ale na absolutnej wierności prawdzie i Bożemu powołaniu, nawet za cenę osobistego cierpienia.

Święty Gerard Majella – Pokrewieństwo dusz

Zupełnie inny charakter miała relacja błogosławionej Marii Celeste ze świętym Gerardem Majellą, młodszym od niej o 30 lat. Było to spotkanie dojrzałej, doświadczonej przez życie mistyczki, przełożonej klasztoru w Foggii, z prostym, młodym bratem zakonnym, redemptorystą, którego wielu uważało za dziwaka, a inni za chodzącego po ziemi anioła. Gerard i Maria Celeste zobaczyli w sobie nawzajem to, co dla świata było niewidoczne – głębię mistycznego zjednoczenia z Chrystusem Ukrzyżowanym. Łączyło ich absolutne pokrewieństwo dusz. Rozumieli się bez zbędnych słów, posługując się językiem czystej, nadprzyrodzonej miłości Boga. Gerard wielokrotnie odwiedzał klasztor w Foggii, szukając u Marii Celeste rady, wsparcia i duchowego potwierdzenia swojej drogi. Ona z kolei widziała w nim czyste odzwierciedlenie cnót Jezusa. Ta przyjaźń przekraczała granice czasu i przestrzeni. Do historii przeszło niezwykłe wydarzenie: to właśnie Gerard na krótko przed śmiercią matki Celeste, przepowiedział, że jej ziemska wędrówka dobiega końca. Kiedy umierała w Foggii  we wrześniu 1755 roku oddalona o wiele kilometrów od Materdomini brat Gerard zobaczył jej duszę idącą prosto do nieba, promieniującą chwałą. To mistyczne pożegnanie było najpiękniejszym pieczęcią ich ziemskiej, świętej przyjaźni.

Podsumowanie

 Błogosławiona Maria Celeste Crostarosa uczy nas dzisiaj, że przyjaźń jest darem niebios. W s. Illuminacie miała oparcie w ludzkiej słabości i trudach codzienności. W św. Alfonsie znalazła współpracownika, z którym mogła dzielić ogień Bożej wizji. W św. Gerardzie odkryła duchowego brata, z którym łączyło ją mistyczne zapatrzenie w tabernakulum. Dla każdego z nas, bez względu na to, czy żyjemy w małżeństwie, w samotności, czy w klasztorze, ta lekcja jest niezwykle aktualna. Świętość potrzebuje relacji. Potrzebujemy przyjaciół, którzy będą nas wspierać w burzach (jak lluminata), przyjaciół, którzy wyzwolą w nas Boży potencjał i nie boją się prawdy (jak Alfons) oraz przyjaciół, z którymi połączy nas prosta, cicha wiara w obecność Boga (jak Gerard).

Niech wstawiennictwo błogosławionej Marii Celeste wyprasza nam dar pięknych, czystych i świętych przyjaźni, które poprowadzą nas prostą drogą do nieba. Amen.

s. Ewa Klaczak – redemptorystka