Jak to w klasztorze bywa

Wchodzi do zakrystii ojciec redemptorysta, który przyjechał z daleka. Wielce zdumiony ojciec kapelan wykrzyknął:
- Jakżeś ty się tu w tę zimę dostał? Chciało ci się?
Na to siostra przełożona:
- Proszę ojca, bo on nas lubi!
- I to go zgubi – skwitował ojciec kapelan.

 


 
Przed wyjazdem do Rzymu jedna z sióstr przyszła pożegnać ojca kapelana:
- Ojcze jadę do Rzymu pozdrowię...
- Gdzie jedziesz po to zdrowie?
- Do Rzymu jadę! I pozdrowię od ojca Benedykta XVI!
- Oooo, jak ty go ode mnie pozdrowisz, to się dopiero ucieszy!